Moja przygoda ze świadomą pielęgnacją rozpoczęła się rok temu, moje włosy wyglądały wtedy TRAGICZNIE to jedno słowo, które jest w stanie je opisać.
Zaczynałam od wszystkim znanego oleju kokosowego, jednak nie sprawdził się na moich mega zniszczonych włosach ( wtedy jeszcze nie wiedziałam, że moje włosy go nie lubią).
Kiedy olej się nie sprawdził przeszłam na maski głównie Biovax(zresztą tak jest do tej pory:), bardzo je lubię ). Po każdym myciu na włosy lądowała maska, ale sama bez żadnych ulepszaczy.
Kiedy trafiłam na bloga Anwen, wtedy mniej więcej( piszę mniej więcej, ponieważ do tej pory nie jest pewna czy wszystkie oleje jakich używam służą na 100% moim włosom) dobrałam oleje do moich okropnie zniszczonych włosów. Na mojej liście znalazły się min:
- olej arganowy
- olej z kiełków pszenicy
- olej lniany
- kwas hialuronowy 1,5%
Maski jakie używam :
- wszystkie maski marki Biovax
- maska Natur Vital - maska dla wrażliwej skóry głowy
- balsam Seboradin - balsam do włosów zniszczonych farbowaniem i modelowaniem z żeń-szeniem
- sporadycznie maska Kallos z proteinami mlecznymi
- często wykonuję maski domowej roboty np: z żółtkiem - moja ulubiona :)
Szampony:
- raz w tygodniu do oczyszczania Biały Jeleń z octem jabłkowym
- do codziennej pielęgnacji Babydream
Tak wyglądały moje włosy rok temu
Co do ich stanu myślę, że komentarz jest zbędny :)
Odstawiłam wszystkie szampony z SLS i z silikonami, masek ani odżywek również nie używam z tymi "świństwami".
Spanie w koczku. Ta zmiana zdecydowanie wyszła mi na plus :) Wcześnie spałam jak popadnie czyli w rozpuszczonych, mokrych i jakich tylko się dało.
Do spania włosy związuję w wysokiego "ślimaka" i zabezpieczam go gumką invisibobble, do takich spraw idealnie się nadaje :)
Nie śpię w mokrych włosach. Jest to jedna z moich zasad, którą baaardzo przestrzegam. Kiedyś nie zwracałam na to uwagi, jednak teraz nie wyobrażam sobie spania w mokrych włosach. A dlaczego? Ponieważ wtedy są dużo bardziej narażone na uszkodzenia mechaniczne, tarcie mokrymi włosami o poduszkę jest dla nich zabójcze.
Tangle teezer. Strzał w 10! Jak dla mnie szczotka idealna. Nie plącze, nie wyrywa. Cud miód :) Polecam wszystkim włosomaniaczką !
Czepek. Każdą maskę, którą nakładam na włosy czy to zwykła czy lekko podkręcona trzymam na włosach min pół godziny. Na włosy nakładam czepek, jeśli nie macie czepka wystarczy zwykła reklamówka :) a na czepek czapkę. I w takim sexi zestawie paraduję po mieszkaniu ok pół godziny a nie raz nawet dłużej.
Zabezpieczanie końcówek po każdym myciu. Na końcówki włosów nakładam ZAWSZE serum Biovax A+E lub Eliksir wygładzająco nawilżający, również firmy Biovax.
Odstawienie prostownicy. Jest to najlepsza decyzja jaką podjęłam! Wcześniej swoje włosy prostowałam codziennie od 6 LAT ! Dziwię się, że nie wypadły mi wszystkie. Oczywiście od czasu do czasu używam prostownicy, ale jest to raz na miesiąc albo jeszcze rzadziej.
Zmiana ręcznika na bawełnianą koszulkę. Swoją zakupiłam na lumpku za parę groszy :) Moje włosy bardzo chwalą sobie tę zmianę :)
A tak włosy wyglądają dzisiaj :
Ciągle obiecuję sobie, że pójdę na ścięcie końcówek jednak nie mogę się zebrać :( Na zdjęciu końcówki wyglądają bardzo źle, jednak na żywo prawie wcale nie są zniszczone. Lecz cięcie musi być :)
Wasza M.

Ogromna poprawa stanu włosów, gratuluję metamorfozy. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie, ale przede mną jeszcze długa droga :)
UsuńPozdrawiam !
Spanie w mokrych włosach w ogóle jest niewygodne :). Używanie bawełnianej bluzki jako ręcznika - bardzo fajny pomysł :).
OdpowiedzUsuńa jaki masz teraz śliczny kolor!
OdpowiedzUsuńKolor nie odświeżany od września, więc nie jest już taki ładny :) A jaki mam bujny odrost :D Aż wstyd chodzić w rozpuszczonych :)
Usuńpiękne włosy, piękna przemiana!
OdpowiedzUsuńObcięłabym włosy na Twoim miejscu do wysokości łopatek, aby pozbyć się wszystkich zniszczonych końców ;) ja tak zrobiłam i nie żałuję :) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWidać dużą poprawę :) Sama nie prostuję włosów od 3 lat i wiem po sobie zarówno jakie zniszczenie na włosach zasiała i jak bardzo odżyły po jej odstawieniu :)
OdpowiedzUsuńJestem mniej więcej na etapie Twoim rok temu :-) Dziękuję za motywację!!!
OdpowiedzUsuńPrzepiękny efekt <3
OdpowiedzUsuńPierwszy raz trafiam na Twojego bloga i jestem w szoku jaką przemianę przeszły Twoje włosy! Włosy sprzed roku, to na prawdę tragedia, szok, ze byłaś w stanie doprowadzić je do tak dobrego stanu. Niesamowita przemiana! Gratuluję! <33
OdpowiedzUsuńŁadna zmiana :) ja prostowałam przez łącznie przez 4 lata, ale regularnie "tylko" przez 2, co śmieszne uważałam że moje włosy są w świetnej kondycji jak na prostowane codziennie ;D.Czy twoje na zdj sprzed roku były wyprostowane? ale uważam, że włoski prezentowałyby się o wiele lepiej, gdy już pozbędziesz się tych końcówek, bo ich przerzedzenie psuje cąły efekt. Nie jest to hejt :)
OdpowiedzUsuńNie, nie były prostowane tylko wysuszone. Patrząc teraz na moje włosy to zastanawiam się czemu to robiłam tyle lat :) Końcówki mam zaplanowane na 15 grudnia.
UsuńPozdrawiam !
Rewelacja ;) gratuluję Ci wytrwałości !
OdpowiedzUsuńWidzę lekkie spuszenie, czy przypadkiem nie jesteś falowana? Mogę sobie dać coś uciąć, że trochę pielęgnacji curl girl, nie czesanie na sucho itd. i nagle pojawiłyby się lekkie falki
OdpowiedzUsuńW moim stanie to nie zdziwiłabym się gdyby zaczęły się kręcić :))) Włosy miałam zawsze proste, no ale teraz kto wie może chcą być falowane :)
Usuńjak zobaczyłam zdjęcie sprzed roku to automatycznie wyrwało mi się "Matko Boska..." Przemiana niesamowita, naprawdę. jednak ja nie jestem zwolenniczka rygorystycznego wystrzegania się silikonów :D Też muszę iść ściąć końcówki, bo ostatni raz robiłam to w sierpniu, ale... nie chce mi się. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń