NdW Zielono-brązowa masakra !!
To co w tym momencie dzieje się na moich włosach jest nie do opisania, jeszcze nigdy nie byłam tak niezadowolona po wyjściu od fryzjera !
Poszłam z tą myślą, że będę zadowolona conajmniej tak kiedy farbowałam włosy sama apteczną farbą Color&Soin 6B...Praktycznie taki sam jak mój naturalny.
Jednak baaaardzo się zawiodłam. Na samym początku zdziwiłam się dlaczego Pani "fryzjerka" nakłada farbę też na odrost, no ale pomyślałam nie znasz się, pewnie tak musi być. Następnie to jak mi targała włosy, mam wrażenie, że są do połowy połamane!! Mówię, że targa i łamie mi włosy, a ta "jeszcze chwilka i kończymy"..... Wszystko mi opadło !
Później mycie ok, ale suszenie.... powietrze z suszarki za gorące, szczotka aluminiowa i suszarka przy samych włosach, to możecie sobie wyobrazić co tam się działo. Po wysuszeniu zobaczyłam kolor, którego się nie spodziewałam.... baaaaardzo ciemny brąz z ciekawą zielonkawą poświatą... Aż mi się płakać chciało :(( I do tej pory mi się chce jak widzę się w lustrze. Tak wiem mogłam nie płacić i powiedzieć, że nie jestem zadowolona, ale kiedy miałabym poprawiany kolor to nie wiadomo czy nie miałabym jeszcze gorzej zniszczonych włosów.
I teraz się zastanawiam co mam z tym kolorem zrobić? Farbować? chyba nie bardzo, za 3 tyg czeka mnie ślub, więc wole nie ryzykować. Iść do fryzjera i wydać kupę kasy bez gwarancji, że zieleń zniknie też słabo. Chyba muszę uzbroić się w cierpliwość odczekać i pofarbować znów Color&Soin. Jednak obawiam się, że nie wytrzymam i zrobię to w ciągu nadchodzącego tygodnia.
Dziewczyny miała, któraś z Was podobny przypadek ? Jak żeście sobie z tym poradziły? Błagam o pomoc !
PS: Wizyta w salonie, w którym rozjaśniałam włosy z czarnego do blondu umówiona na wtorek :) Mam nadzieje, że wszystko będzie ok :)
Miałam podobny problem ale na blondzie po ściągnięciu czerwieni, wyglądało jak zielone ombre... Próbowałam z płukankami, przecierem pomidorowym, sodą, cytryną i nic nie pomagało. Dopiero jak zaczęłam kombinować z szamponetkami to zieleń się schowała. Polecam dorwać rude szamponetki i tak ratować sytuację, na moim blogu możesz zobaczyć u mnie ostatni wpis gdzie akurat miałam włosy po porządnym oczyszczaniu więc chyba troszkę zieleń widać i inne na których kolor jest "normalny" no i wpisy z lipca 2014 kiedy miałam zieloną masakrę po dekoloryzacji.
OdpowiedzUsuńa może umyj włosy jakimś dobrze domywającym szamponem? może zieleń chociaż trochę się wypłucze? Pozdrawiam i obserwuję. 3mam kciuki żeby wszystko było jak najlepiej z włosami :)
OdpowiedzUsuńMogę poradzić na szybko - szamponetka kasztan. A później czas pokaże czy odcień się poprawił.
OdpowiedzUsuńMi się podobają włosy mimo tych refleksów zielonkowych ;)
OdpowiedzUsuńJeżeli chcesz pozbyć się zieleni na włosach musisz ją zniwelować czymś czerwonym :)
OdpowiedzUsuńBiedna, niektórzy fryzjerzy nigdy nie powinni dostać nawet szczotki do ręki ;( Próbuj jak dziewczyny radzą, możesz spróbować zrobić im combo- olejowanie wnikającym olejem na parę godzin, szampon przeciwłupieżowy też ponoć zmywa kolor albo soda, a jak nie to ratować się farbowaniem ;( Współczuję, mam nadzieję że będzie dobrze!
OdpowiedzUsuńO matko! To efekt po FRYZJERCE?! Coraz bardziej mnie przerażają przedstawiciele tego zawodu...
OdpowiedzUsuńWspółczuję, miejmy nadzieję, że w tym sensownym salonie pomogą! :)
Nie przejmuj się będzie dobrze ;) Na pewno w salonie coś zaradzą i będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze :) Według mnie nie jest najgorzej, i tak twoje włosy prezentują się pięknie :)
OdpowiedzUsuń